Jak przetrwać upał w Kotlinie Kłodzkiej

Napisał: Owczy Pasterz

Zachód słońca nad łąkami w Spalonej, widziany z tarasu Owcy z widokiem w Górach Bystrzyckich.
Sierpniowy wieczór w Spalonej. Upał odchodzi, słońce chowa się za łąką, a swój koncert zaczynają świerszcze. Foto: Owczy Pasterz

Kiedy upał rozlewa się po Kotlinie Kłodzkiej, najlepiej nie próbować z nim walczyć. Nie ma sensu udowadniać sierpniowi, że człowiek jest od niego szybszy, silniejszy albo lepiej zorganizowany. Sierpień i tak wie swoje. Płynie powoli, ospale, jakby zatrzymał się na chwilę pomiędzy jednym a drugim uderzeniem zegara.

Najlepiej wtedy przebywać w lesie. Iść bez pośpiechu wśród świerków i buków, gdzie światło nie spada z nieba wprost na głowę, lecz przeciska się pomiędzy gałęziami, łamie na liściach i dociera na ziemię już spokojniejsze, zielone i chłodne.

Można także znaleźć górski strumień i zanurzyć w nim stopy. Najpierw ostrożnie, bo woda jest tak zimna, jakby przez cały rok przechowywano ją pod ziemią specjalnie na ten jeden upalny dzień. A potem głębiej, aż chłód zacznie wspinać się po nogach i przypomni, że człowiek nie jest wyłącznie myślą, obowiązkiem i listą rzeczy do zrobienia.

Można czytać książkę pod parasolem na tarasie Owcy. Przeczytać pięć stron, zasnąć, obudzić się po godzinie i przez chwilę nie wiedzieć, jaki jest dzień, która godzina ani kim właściwie jest bohater książki. To nic. Książka zaczeka. Sierpień także nigdzie się nie wybiera.

Można drzemać. Oblewać się wodą, oczywiście źródlaną. Pić dużo płynów, najlepiej wody, choć mrożona kawa wypita powoli i w cieniu także ma swoje prawa. Można wypatrywać pojedynczych białych chmurek, które pojawiają się nad Kotliną, jakby ktoś przykleił je do nieba tylko po to, żeby dać ludziom odrobinę nadziei.

Nie należy zbyt długo patrzeć w telefon. Ani w telewizor. Ekrany w upalne dni robią się jeszcze bardziej płaskie, wiadomości bardziej nerwowe, a świat za nimi niepotrzebnie przyspiesza.

Lepiej słuchać muzyki. Pozwolić myślom płynąć bez celu. Pisać coś, co nie musi zostać opublikowane. Grać w planszówki, rozmawiać albo milczeć. Patrzeć, jak cień przesuwa się po tarasie i jak góry powoli zmieniają kolor.

A kiedy słońce zacznie znikać, wyjść na zewnątrz i posłuchać świerszczy. Poczuć chłodniejsze powietrze, które schodzi z lasów i łąk. Sprawdzić, czy na niebie pojawiły się gwiazdy.

I zrobić wszystko, żeby czas płynął coraz wolniej.

Jeszcze wolniej.

Tak wolno, jak płyną sierpniowe upały w Spalonej.

Ospale.