Dokąd pojechać z Kotliny Kłodzkiej, kiedy góry chwilowo wam się znudzą?

Polecajki Owczego Pasterza
Może się zdarzyć, choć brzmi to niewiarygodnie, że po kilku dniach w Kotlinie Kłodzkiej człowiek spojrzy na góry, lasy, pałace, uzdrowiska, wodospady, kopalnie oraz kolejną wieżę widokową i pomyśli, że potrzebuje odmiany, kawałka wielkiego miasta, tramwaju, galerii pełnej obrazów albo ulicy, na której przez dziesięć minut nie spotka ani jednego jelenia.
Na szczęście Spalona leży nie tylko wysoko, lecz także zaskakująco blisko kilku pięknych miast. Nie wszystkie poniższe wyprawy są rozsądną jednodniówką dla każdego, ale Owczy Pasterz nie został powołany do rozsądku, tylko do sprawdzania, dokąd jeszcze można dotrzeć z Kotliny Kłodzkiej.
1. Wiedeń – około czterech godzin samochodem
Do Wiednia z okolic Bystrzycy Kłodzkiej jedzie się samochodem niecałe cztery godziny, a ze Spalonej trzeba doliczyć kawałek górskiej drogi (w sumie to około 4 i pół godziny z postojami). To długa wycieczka na jeden dzień, lecz przy odpowiednio wczesnej pobudce nadal możliwa, zwłaszcza gdy człowiek uzna, że musi natychmiast zobaczyć cesarskie pałace albo przejechać się diabelskim młynem na Praterze.
W Wiedniu nie warto próbować zobaczyć wszystkiego, bo skończy się to oglądaniem miasta głównie z okien samochodu i nerwowym sprawdzaniem zegarka. Lepiej wybrać jeden Wiedeń: spacerowy, prowadzący od katedry św. Szczepana przez Ring i Hofburg; muzealny, z Kunsthistorisches Museum, Albertiną albo MuseumsQuartier; lub całkowicie niepoważny, z Praterem, rollercoasterami i przekonaniem, że dorosłość można chwilowo zostawić na parkingu.
Owczy Pasterz wybrałby Prater, potem długi spacer bez konkretnego celu, a na końcu kawę i coś słodkiego, ponieważ nie należy walczyć jednocześnie z cesarstwem, sztuką, architekturą i własnym poziomem cukru.
2. Praga – bezpośrednim pociągiem albo samochodem

Praga jest najwygodniejszą zagraniczną wyprawą z Kotliny Kłodzkiej. Bezpośredni Baltic Express jedzie z Bystrzycy Kłodzkiej na praski dworzec główny około 2 godzin i 43 minut, bez przesiadek. Samochodem ze Spalonej to około 3 godzin.
Na jeden dzień wystarczy przejść od placu Wacława przez Stare Miasto, zatrzymać się pod zegarem astronomicznym, przejść Mostem Karola i wspiąć się w stronę Hradczan. Można też porzucić obowiązek oglądania najważniejszych zabytków, usiąść nad Wełtawą, wejść do kawiarni albo pojechać tramwajem w dzielnice, w których Praga przestaje być pocztówką, a zaczyna zwyczajnym miastem pełnym mieszkańców, psów, sklepów i ludzi spóźnionych do pracy. Oficjalna informacja turystyczna miasta przypomina zresztą, że Praga jest nie tylko zbiorem zabytków, lecz także jednym z najważniejszych kulturalnych miast Europy.
Największą zaletą pociągu jest to, że nie trzeba szukać parkingu, można spokojnie patrzeć przez okno, a w drodze powrotnej nie trzeba udawać przed sobą, że kolejna kawa na stacji benzynowej pomoże otworzyć szerzej oczy…
3. Wrocław – najbliższa miejska ucieczka

Do Wrocławia ze Spalonej jedzie się samochodem około dwóch godzin. Z Bystrzycy Kłodzkiej najszybszy bezpośredni pociąg pokonuje trasę w około 1 godzinę i 18 minut, choć inne połączenia jadą mniej więcej od półtorej do godziny i czterdziestu pięciu minut.
We Wrocławiu można zacząć od Rynku i Dzielnicy Czterech Świątyń, przejść przez Uniwersytet w stronę mostu Uniwersyteckiego, zgubić się na wyspach, dotrzeć na Ostrów Tumski, a potem wrócić bulwarem Dunikowskiego. Można też pojechać do Hali Stulecia, ZOO i Parku Szczytnickiego albo wsiąść do tramwaju bez ważnego powodu i zobaczyć, dokąd człowieka zawiezie. Rynek i Ostrów Tumski należą do najważniejszych historycznych miejsc miasta, natomiast Hala Stulecia znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Owczy Pasterz poleca przejazd tramwajem numer 17, kawę wypitą na Dworcu Głównym z widokiem na odjeżdżające pociągi oraz przechodzenie przez mosty tam i z powrotem, ponieważ człowiek stojący nad Odrą przez chwilę znajduje się jednocześnie po dwóch stronach życia.
4. Brno – czeskie miasto dla tych, którzy Pragę już znają
Z Bystrzycy Kłodzkiej do Brna jedzie się samochodem około 2 godzin i 20 minut, więc ze Spalonej warto liczyć mniej więcej dwie i pół godziny. To bliżej, niż wielu osobom się wydaje, a jednocześnie wystarczająco daleko, by po przekroczeniu granicy poczuć, że rozpoczęła się prawdziwa podróż.
W Brnie warto wejść na wzgórze zamkowe Špilberk, zobaczyć katedrę świętych Piotra i Pawła, przejść przez plac Wolności i targ warzywny, a potem zejść pod ziemię, ponieważ miasto ma labirynty, ossuarium, dawne zbiorniki wodne i schron przeciwatomowy. Miłośnicy architektury powinni pamiętać o wpisanej na listę UNESCO willi Tugendhat, ale jej zwiedzanie najlepiej rezerwować sporo wcześniej.
Brno ma tę przewagę nad Pragą, że nie próbuje przez cały czas udowadniać, iż jest jednym z najpiękniejszych miast świata. Jest spokojniejsze, mniej oczywiste, pełne dobrych kawiarni i miejsc, których nie trzeba oglądać zza czyichś pleców, dlatego bardzo dobrze nadaje się na wyprawę dla ludzi zmęczonych zarówno górami, jak i tłumem.
5. Trójmiasto – sześć godzin pociągiem i morze na końcu torów
To już nie jest klasyczna jednodniówka, chyba że ktoś zamierza spędzić dwanaście godzin w pociągu i sześć nad morzem, ale dzięki Baltic Expressowi z Bystrzycy Kłodzkiej do Gdańska można dojechać bezpośrednio w około sześć godzin. Pociągi tej linii łączą Pragę i Ziemię Kłodzką z Wrocławiem, Poznaniem, Bydgoszczą oraz Trójmiastem.
W Gdańsku można przejść Drogą Królewską nad Motławę, zobaczyć Żuraw, wejść do Europejskiego Centrum Solidarności albo Muzeum II Wojny Światowej. Potem można pojechać do Sopotu, przejść się po molo i zobaczyć morze, a jeśli wystarczy dnia, sił oraz biletów kolejowych, dotrzeć jeszcze do Gdyni i Orłowa. Trójmiasto łączy historyczny Gdańsk, nadmorski Sopot i modernistyczną Gdynię, ale podczas krótkiej wizyty lepiej wybrać dwa miejsca niż próbować zaliczyć trzy miasta w tempie kontrolera biletów.
Owczy Pasterz sprawdzał ten kierunek jadąc na koncert Lenny’ego Kravitza do Ergo Areny. Jest to więc polecajka naukowo potwierdzona poprzez osobiste wejście do pociągu, zakup biletu oraz zamiar powrotu do Spalonej po odpowiedniej dawce gitar.
Góry nie uciekną
Najpiękniejsze w mieszkaniu albo odpoczywaniu w Kotlinie Kłodzkiej jest to, że można rano patrzeć na Śnieżnik, następnego dnia przejść przez Most Karola, kolejnego usiąść nad Dunajem, a kilka dni później słuchać morza w Sopocie. Spalona wydaje się czasem miejscem bardzo dalekim od wszystkiego, a jednak leży zadziwiająco blisko kilku różnych światów.
A kiedy człowiek już obejrzy cesarskie pałace, praskie wieże, wrocławskie mosty, podziemia Brna albo światła Gdańska odbijające się w Motławie, może wrócić serpentynami do Owcy z widokiem, otworzyć drzwi, spojrzeć na góry i przypomnieć sobie, dlaczego właściwie stąd wyjechał tylko na chwilę.
Czasy przejazdów są orientacyjne i zostały sprawdzone 16 lipca 2026 roku. Przed podróżą warto ponownie sprawdzić rozkład oraz aktualną sytuację na drogach.