Wodospad w Młotach – spacer na piknik nad górską wodą

Wodospad Młoty w Górach Bystrzyckich, otoczony świerkowym lasem, paprociami i omszałymi kamieniami.
Wodospad Młoty – niewielka, malownicza kaskada ukryta w lesie, nad którą można odpocząć, urządzić piknik albo zanurzyć stopy w zimnej, górskiej wodzie. Foto. Owczy Pasterz

Nie wszystkie wycieczki muszą prowadzić na najwyższy szczyt, kończyć się zdobyciem wieży widokowej albo wymagać wyruszenia o świcie z plecakiem pełnym sprzętu. Czasem wystarczy wyjść z Owcy, przejść przez łąkę, zanurzyć się w lesie i pozwolić, żeby droga sama zdecydowała, dokąd nas zaprowadzi.

Jednym z takich miejsc jest niewielki wodospad w Młotach, umiejscowiony na Bystrzycy Łomnickiej. Można do niego dotrzeć samochodem, ale znacznie lepiej pójść tam pieszo ze Spalonej. Wtedy wodospad nie jest tylko punktem zaznaczonym na mapie, lecz zakończeniem spokojnej wyprawy przez Góry Bystrzyckie.

Dwie drogi z Owcy

Pierwszy wariant prowadzi przez Dolną Spaloną. Schodzimy przez wieś, mijamy domy rozrzucone wzdłuż górskiej drogi, a później wchodzimy w piękny las. To droga łagodna, spokojna i dobra również wtedy, gdy nie mamy ochoty zdobywać żadnego szczytu, tylko zwyczajnie iść przed siebie.

Drugi wariant jest bardziej malowniczy. Z Owcy ruszamy przez łąki Zamkowej Kopy. Słowo „szczyt” brzmi tutaj nieco zbyt poważnie, bo przez długi czas idzie się łagodnym, otwartym terenem, który przypomina raczej ogromną górską polanę. Jest przestrzeń, trawa, szerokie niebo i widoki, dla których warto czasem zatrzymać się bez żadnego szczególnego powodu.

Później droga wchodzi w las, nadal prowadząc przez zbocza Zamkowej Kopy, aż w końcu wyprowadza nas na sam dół Spalonej. Tutaj, zamiast skręcić w stronę Owcy i rozpocząć powrót pod górę, idziemy w przeciwną stronę – w prawo, ku Młotom.

Nie jest to wielka górska wyprawa, ale warto mieć ze sobą mapę lub uruchomioną nawigację, ponieważ część trasy prowadzi leśnymi drogami, a nie jednym wyraźnie oznakowanym szlakiem.

Leśną drogą do Młotów

Dalsza droga prowadzi przez las, wzdłuż doliny Bystrzycy Łomnickiej. W Młotach ruch właściwie zanika, domów jest coraz mniej, a krajobraz staje się cichy i trochę niecodzienny. To niewielka wieś położona w głębi Gór Bystrzyckich, od wielu lat żyjąca w cieniu planów budowy elektrowni szczytowo-pompowej.

Budowę rozpoczęto jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku, lecz inwestycji nigdy nie ukończono. W masywie Zamkowej Kopy powstały sztolnie, a część doliny miała zostać przeznaczona pod dolny zbiornik elektrowni. Do dziś plany powracają, a przyszłość wsi pozostaje niepewna.

Nie trzeba jednak znać całej tej historii, żeby poczuć, że Młoty są miejscem trochę zawieszonym w czasie. Las schodzi tutaj niemal do samej drogi, pomiędzy drzewami płynie rzeka, a niewielki wodospad pojawia się bez teatralnej zapowiedzi.

Wodospad, przy którym nic nie trzeba robić

Sam wodospad nie jest ogromny. Nie spada z wysokiej skały i nie próbuje konkurować z najbardziej znanymi sudeckimi kaskadami. Jest za to dokładnie taki, jaki powinien być wodospad znajdujący się na końcu rodzinnego spaceru: dostępny, chłodny i wystarczająco głośny, żeby na chwilę zagłuszyć wszystkie rozmowy.

Obok znajduje się miejsce piknikowe z wiatą. Można usiąść, wyjąć kanapki, owoce albo coś słodkiego i przez jakiś czas nie robić właściwie nic. Turyści mogą zająć się jedyną naprawdę konieczną czynnością, czyli pochłanianiem w milczeniu piknikowej strawy.

Dzieci zwykle mają inne plany. Wchodzą do płytkiej wody, przenoszą kamienie, budują tamy, sprawdzają, czy da się zatrzymać rzekę za pomocą kilku patyków, po czym uciekają z krzykiem na brzeg, kiedy górska woda zamrozi im stopy.

Dorośli mogą ograniczyć się do moczenia nóg, choć i to wymaga pewnej odwagi. Bystrzyca Łomnicka jest zimna nawet latem.

Tutaj kąpią się morsy

Zimą nad wodospadem pojawiają się morsy. Lodowata woda i osłonięta lasem dolina przyciągają miłośników zimowych kąpieli, a w Młotach organizowano również większe spotkania morsów, między innymi z okazji Święta Niepodległości.

Latem można więc siedzieć na brzegu i próbować sobie wyobrazić ludzi, którzy dobrowolnie wchodzą tutaj do wody wtedy, gdy wokół leży śnieg. Zwykle wystarczy zanurzyć stopy, żeby wyobraźnia zaczęła działać wyjątkowo sprawnie.

Powrót do Owcy

Do Owcy można wrócić tą samą drogą przez Dolną Spaloną albo zamknąć spacer w pętlę i ponownie przejść przez las oraz łąki Zamkowej Kopy. Trzeba jednak pamiętać, że końcówka powrotu prowadzi pod górę. Wodospad znajduje się znacznie niżej niż Owca, dlatego droga powrotna wymaga więcej energii niż zejście.

Warto zabrać wygodne buty, wodę, coś na piknik i dodatkowe skarpety dla dzieci. Te ostatnie z dużym prawdopodobieństwem okażą się potrzebne.

Wodospad w Młotach nie jest miejscem, do którego jedzie się po jedno spektakularne zdjęcie. Jest miejscem, do którego się idzie, spaceruje. Przez łąki, las, góry i wieś, w której czas płynie inaczej. A kiedy w końcu docieramy nad wodę, można usiąść pod wiatą, zdjąć buty i przez chwilę nie mieć żadnych dalszych planów.