Jakie góry otaczają Kotlinę Kłodzką i na które szczyty warto wejść?

Napisał: Owczy Pasterz

Widok na Kotlinę Kłodzką latem z tarasu Owcy z widokiem
Widok, od którego wielu gości zaczyna swoją przygodę z Kotliną Kłodzką.

Kotlina Kłodzka przypomina wielką misę, do której ktoś przez tysiące lat dokładał góry, lasy, potoki, miasteczka, ruiny pałaców, przydrożne kapliczki, wieże widokowe i drogi prowadzące nie wiadomo dokąd, aż w końcu uznał, że wystarczy, chociaż tak naprawdę nie wystarczyło, bo wciąż można znaleźć tu dolinę, przełęcz albo wierzchołek, o którym człowiek wcześniej nie miał pojęcia.

Ściśle rzecz biorąc, sama Kotlina Kłodzka jest tylko centralną, niżej położoną częścią większej Ziemi Kłodzkiej, a góry wyrastają wokół niej, zamykając ją niemal ze wszystkich stron. Dlatego kiedy ktoś pyta, jakie góry znajdują się w Kotlinie Kłodzkiej, najuczciwiej odpowiedzieć, że są to właściwie góry dookoła Kotliny, ale ponieważ widać je z jej miast, dróg, pól, okien i tarasów, wszyscy od dawna traktujemy je jak jeden wielki górski dom.

Śnieżnik, czyli góra, której trudno nie zauważyć

Najwyższy jest Śnieżnik – 1423 m n.p.m., wyrastający ponad południowo-wschodnią częścią Ziemi Kłodzkiej i należący do najwyższych szczytów polskich Sudetów. Na starszych mapach i w przewodnikach wciąż można znaleźć wysokość 1425 metrów, ale współczesne opracowania przyjmują 1423 metry.

Śnieżnik nie jest górą na szybki spacer przed obiadem, chyba że ktoś chodzi bardzo szybko, nie jada obiadów albo posiada nogi kozicy. Można wyruszyć na niego między innymi z Międzygórza, Kamienicy lub Czarnej Góry, a po drodze zatrzymać się przy schronisku, spojrzeć w stronę czeskiej granicy i zastanowić się, dlaczego człowiek, który przed chwilą obiecywał sobie, że już nigdy więcej nie będzie szedł pod górę, po wejściu na szczyt natychmiast zaczyna planować następną wyprawę.

W Masywie Śnieżnika znajdują się również Mały Śnieżnik – 1326 m n.p.m., Czarna Góra – 1205 m n.p.m. oraz Trójmorski Wierch – 1145 m n.p.m., którego nazwa nie jest przypadkowa, ponieważ zbiegają się tam zlewiska wód płynących ostatecznie ku Morzu Bałtyckiemu, Północnemu i Czarnemu.

Same nazwy tych szczytów brzmią trochę jak bohaterowie dawnej baśni, a trochę jak członkowie wyjątkowo wysoko położonej rodziny, która spotyka się wyłącznie podczas dobrej widoczności.

Góry Bystrzyckie, czyli góry, które nie muszą niczego udowadniać

Po zachodniej stronie Kotliny rozciągają się Góry Bystrzyckie. Nie mają skalnych urwisk wielkich jak dekoracje do filmu fantasy ani szczytów, na które prowadzą kolejki ludzi w kolorowych kurtkach. Mają za to szerokie leśne drogi, torfowiska, polany, stare dukty i ciszę, która czasem jest tak głęboka, że człowiek zaczyna słyszeć własne myśli, a nie zawsze przecież przyjechał w góry właśnie po to.

Najbardziej znanym szczytem jest Jagodna – 977 m n.p.m., dokładniej 977,2 metra. W jej masywie znajduje się jednak wyższa, północna kulminacja osiągająca 985 m n.p.m., nazywana Jagodną Północną. To ona jest najwyższym punktem Gór Bystrzyckich, ale nie prowadzi na nią znakowany szlak, dlatego w turystycznej świadomości i Koronie Gór Polski nadal króluje Jagodna.

Obok znajduje się również Sasanka – 965 m n.p.m., dokładniej 964,9 metra. Sasanka nie jest Jagodną Północną, chociaż przez lata zdarzało się te dwa wierzchołki mylić, a górskie pomyłki, jak wiadomo, potrafią żyć dłużej niż niejeden szlak.

Na Jagodnej stoi wieża widokowa, a u podnóża szlaku, przy Przełęczy Spalona, działa schronisko Jagodna. W okolicy spotykają się trasy piesze, rowerowe, biegowe i narciarskie, a z Owcy z widokiem można ruszyć w stronę szczytu właściwie od drzwi.

Można też usiąść na tarasie i patrzeć w przeciwnym kierunku, dochodząc do wniosku, że tego dnia zdobywanie gór odbędzie się wyłącznie wzrokiem, co także jest uznawaną przez Owczego Pasterza dyscypliną turystyczną.

Góry Stołowe, czyli góry wydźwignięte z dawnego morza

Na północnym zachodzie znajdują się Góry Stołowe, jedne z najbardziej niezwykłych gór w Polsce, ale ich płaski wygląd nie wziął się wyłącznie z tego, że zbudowane są z piaskowca.

Przed około stu milionami lat na obszarze dzisiejszych Gór Stołowych rozciągało się płytkie morze. Na jego dnie odkładały się warstwy piasku i mułu, które z czasem zmieniły się w twarde skały, między innymi w niemal poziomo ułożone piaskowce. Późniejsze pionowe ruchy skorupy ziemskiej wydźwignęły te warstwy wysoko ponad otoczenie, a woda, mróz, wiatr, wietrzenie i miliony lat erozji porozcinały je na płaskie stoliwa, urwiska, labirynty, skalne grzyby i pojedyncze baszty. Wypiętrzanie zresztą nadal trwa, tyle że w tempie niezauważalnym dla człowieka, nawet takiego, który bardzo długo siedzi i patrzy na góry.

Wyglądają więc trochę tak, jakby ktoś najpierw zbudował góry, później starannie wyrównał ich blaty, a na końcu zaczął wycinać w nich przejścia dla ludzi o niezbyt szerokich plecakach.

Najwyższym szczytem jest Szczeliniec Wielki – 922 m n.p.m. Starsze mapy podawały 919 metrów, ale precyzyjne pomiary geodezyjne wykazały wysokość 921,84 metra nad poziomem Morza Bałtyckiego, którą zaokrągla się do 922 metrów.

Z Karłowa prowadzą na Szczeliniec kamienne schody, a na górze czekają skalne korytarze, tarasy widokowe i schronisko stojące ponad przepaściami tak pewnie, jakby rzeczywiście nie obowiązywała go grawitacja.

Nieco dalej znajdują się Błędne Skały, czyli labirynt szczelin pomiędzy kilkumetrowymi blokami piaskowca, gdzie nawet dorosły człowiek może na chwilę poczuć się jak dziecko, zwłaszcza kiedy musi przejść bokiem, schylić głowę albo przyznać, że plecak był jednak niepotrzebnie tak duży. Formacje powstały wskutek wietrzenia piaskowca ciosowego.

Góry Stołowe są zapewne najbardziej znaną częścią regionu, dlatego latem na Szczelińcu i w Błędnych Skałach bywa tłoczno. Wystarczy jednak odejść nieco dalej, w stronę Pasterki, Skalnych Grzybów albo Narożnika – 849 m n.p.m., aby ponownie znaleźć góry, w których nie trzeba chodzić gęsiego za cudzym plecakiem.

Góry Złote i Bialskie, czyli to, co widać z tarasu Owcy

Od strony Lądka-Zdroju, Stronia Śląskiego i Złotego Stoku wznoszą się Góry Złote, przechodzące ku południu w Góry Bialskie. Ich granice i wzajemne relacje bywają przedmiotem sporów geografów, kartografów oraz ludzi, którzy lubią rozpoczynać dyskusję od słów: „To zależy, którą regionalizację przyjmiemy”. Zwykłemu wędrowcowi można jednak wybaczyć, że zamiast rozstrzygać podział Sudetów, po prostu idzie przed siebie.

W Górach Złotych warto wejść na Borówkową – 900 m n.p.m., Jawornik Wielki – 872 m n.p.m. albo Kowadło – 989 m n.p.m. Borówkowa i Jawornik mają wieże widokowe, natomiast Kowadło, mimo mocnej nazwy, jest szczytem raczej spokojnym, zalesionym i niezainteresowanym robieniem wokół siebie wielkiego zamieszania.

W Górach Bialskich czekają między innymi Postawna – 1117 m n.p.m., Rudawiec – 1106 m n.p.m. oraz Czernica – 1083 m n.p.m. Najwyższa Postawna leży poza znakowanymi szlakami, dlatego znacznie częściej zdobywany jest Rudawiec, reprezentujący Góry Bialskie w Koronie Gór Polski. Na Czernicy stoi natomiast wieża widokowa.

To góry bardziej dzikie, leśne i mniej zatłoczone, a okolice Bielic bywają nazywane sudeckimi Bieszczadami, ponieważ można tam iść długo i spotkać więcej drzew niż ludzi, co dla niektórych jest wadą, ale dla innych najważniejszą informacją w całym tym tekście.

Właśnie Góry Złote i Bialskie są bardzo dobrze widoczne z tarasu Owcy z widokiem. Ciągną się po drugiej stronie Kotliny, zamykając szeroką panoramę lasami, grzbietami i miejscami, które człowiek natychmiast chciałby nazwać, chociaż nie zawsze wie jak.

Kiedy dobrze wychylić się w lewo, można wypatrzyć odległą Kłodzką Górę – 757 m n.p.m. Nieco łatwiej zobaczyć rozciągające się dalej Góry Złote i Bialskie, natomiast kiedy przesunąć wzrok mocno w prawo, ponad Kotliną pojawiają się Czarna Góra – 1205 m n.p.m. oraz szeroka kopuła Śnieżnika – 1423 m n.p.m.

Można więc bez ruszania się z leżaka obejrzeć kilka różnych pasm górskich, chociaż Kłodzka Góra wymaga od obserwatora odrobiny gimnastyki, a czasem również wiary.

Góry Orlickie, czyli przez grzbiet do Czech

Na zachód od Gór Bystrzyckich, już głównie po czeskiej stronie granicy, ciągną się Góry Orlickie. Z Polski najłatwiej poznawać je od strony Zieleńca, ale ze Spalonej również są niemal na wyciągnięcie ręki (przez Orlické Záhoří).

Najwyższym szczytem całego pasma jest czeska Velká Deštná – 1115 m n.p.m., natomiast najwyższym szczytem Gór Orlickich po polskiej stronie jest Orlica – 1084 m n.p.m. Na obu stoją wieże widokowe, zupełnie różne, ale pozwalające zobaczyć, jak umowna potrafi być granica przecinająca jeden górski grzbiet.

To dobry kierunek dla ludzi, którzy lubią przekraczać granice bez wielkich ceremonii, idąc przez las, aż nagle tabliczki zaczynają mówić po czesku, a w schronisku zamiast szarlotki pojawia się smażony ser.

Góry Bardzkie, Sowie i Kamienne, czyli kolejne strony świata

Na północnym wschodzie Kotlinę zamykają Góry Bardzkie, niewysokie, ale strome i pełne widokowych niespodzianek. Ich najbardziej znanym celem jest Kłodzka Góra – 757 m n.p.m., na której stoi wysoka wieża widokowa, chociaż sama Kłodzka Góra jest dopiero drugim pod względem wysokości szczytem pasma.

Okolice Barda oferują szlaki prowadzące przez lasy, dawne fortyfikacje oraz punkty widokowe, z których Nysa Kłodzka wygląda jak rzeka wijąca się przez makietę, stworzoną przez człowieka mającego wyjątkowo dużo czasu i zielonej farby.

Dalej zaczynają się Góry Sowie z Wielką Sową – 1015 m n.p.m., najwyższym szczytem pasma i kolejną górą wyposażoną w wieżę widokową.

Na północnym zachodzie rozciągają się natomiast Góry Kamienne, których najwyższym szczytem jest Waligóra – 936 m n.p.m. Nie zawsze zalicza się te pasma bezpośrednio do gór otaczających Kotlinę Kłodzką, ale znajdują się na tyle blisko, że podczas dłuższego pobytu można bez trudu urządzić sobie całodniową wyprawę również tam.

Który szczyt wybrać na początek?

Na pierwszą spokojną wyprawę można wybrać Jagodną – 977 metrów, zwłaszcza jeżeli nocuje się w Spalonej. Szlak nie jest dramatycznie trudny, po drodze nie trzeba pokonywać skalnych kominów, a na szczycie czeka wieża widokowa.

Dla rodzin i miłośników skalnych przygód dobrym kierunkiem będzie Szczeliniec Wielki – 922 metry, chociaż w sezonie warto wyruszyć wcześnie. Kto chce poczuć prawdziwie wysokie góry, powinien wejść na Śnieżnik – 1423 metry, a kto szuka ciszy i pustych leśnych dróg, niech jedzie w Góry Bialskie albo mniej znane części Gór Bystrzyckich.

Nie trzeba jednak zdobywać wszystkiego podczas jednego urlopu, co zresztą byłoby trudne, chyba że urlop trwałby do października, pracodawca przestałby dzwonić, a nogi zgodziłyby się na osobny regulamin.

Góry wokół Kotliny Kłodzkiej najlepiej poznawać powoli, pasmo po paśmie i szczyt po szczycie, wracając czasem w to samo miejsce o innej porze roku, ponieważ Śnieżnik w sierpniu nie jest tym samym Śnieżnikiem co w listopadzie, Jagodna pod śniegiem nie przypomina Jagodnej w środku lata, a Góry Stołowe we mgle potrafią wyglądać tak, jakby nie należały już do naszego świata.

I może właśnie dlatego nie sposób wybrać jednej najpiękniejszej góry Kotliny Kłodzkiej. Najpiękniejsza jest zwykle ta, na której właśnie stoimy, albo ta, którą widzimy z daleka i obiecujemy sobie, że wejdziemy na nią jutro.

Wysokości szczytów podano według współczesnych pomiarów i opracowań, z zaokrągleniem do pełnych metrów. Na starszych mapach można spotkać inne wartości, szczególnie w przypadku Śnieżnika, Szczelińca Wielkiego, Jagodnej i Rudawca.